|
Błogosławieństwo.............
Błogosławieństwo, zwane też przeprosinami, poprzedzało
wyjazd do ślubu i było obrzędowym wyłączeniem panny młodej z rodziny.
Podobny obrzęd ponawiano po zakończeniu wesela, przed odejściem
młodej do domu męża. Błogosławieństwo weselne przebiegało według
ściśle przestrzeganego scenariusza działań obrzędowych, w nastroju
powagi, w który wprowadzał rzewny śpiew drużek i płacz panny młodej,
rodziców i zaproszonych gości. Na ławce stojącej przed stołem,
na którym leżał chleb, zasiadali rodzice obojga młodych, obok
stał starosta weselny z rózgą. Muzykanci przestawali grać, cichli
goście weselni, a młodzi na wezwanie starosty przystępowali do
rodziców i schylając się im do kolan, całując ręce i obejmując
nogi, prosili o przebaczenie i udzielenie błogosławieństwa. W
imieniu młodej przemawiał starosta, który zwykle mówił: Kochany
tatulu! Proszę was po raz, po drugi i po trzeci, do pięciu ran
Chrystusa i Matki Najświętszej - nie pamiętajcie mi niczego i
pobłogosławcie mi do kościoła świętego i stanu małżeńskiego.
Formuła błogosławieństwa wypowiadana przez rodziców była krótka
i sprowadzała się do zdania Niech was Bóg i Matka Najświętsza
błogosławi. Rodzice całowali dzieci w czoło, czasem robili
nad nimi znak krzyża. Najczęściej błogosławieństwu towarzyszyła
oracja wygłaszana przez starostę lub specjalnie wybranego starszego
gospodarza umiejącego przemawiać. Zwykle długa i wierszowana oracja
była wygłaszana partiami kończącymi się okrzykiem Wiwat, po którym
młodzi chwytali rodziców pod nogi, śpiewały drużki lub grała kapela.
Treść wygłaszanych oracji była wszędzie podobna i sprowadzała
się do przywitania młodych, rodziców i gości, podziękowania rodzicom
za wychowanie, podkreślenia wagi związku małżeńskiego i obowiązków
ciążących na małżonkach, prośby o przebaczenie win młodych oraz
błogosławieństwa, a także życzeń pomyślności w życiu rodzinnym.
W wielu wsiach lasowiackich z błogosławieństwem wiązał się zwyczaj
trzykrotnego obchodzenia stołu przez młodych. Młodzi prosili także
o błogosławieństwo wszystkich obecnych w izbie, nie wyłączając
dzieci. Później dodatkowo zwracali się z prośbą o błogosławieństwo
do osób napotkanych w drodze do kościoła, w szczególności dziadów
wędrownych obdarzonych, podobnie jak dzieci, szczególnymi właściwościami
mediacyjnymi.
Błogosławieństwu towarzyszyły pieśni mówiące o pożegnaniu przez
pannę młodą rodziców oraz rodzeństwa, przede wszystkim zaś domu
rodzinnego. Rozpoczynał się obrzęd przejścia panny młodej do grupy
kobiet zamężnych. Zgodnie z pierwotnymi wierzeniami, opuszczenie
domu przez pannę młodą, będącego przestrzenią bezpieczną i oswojoną,
traktowano jako jej swoistą podróż w zaświaty, wędrówkę w strefy
niebezpieczne, za lasy, za wysokie, za wodeńki głębokie, przynależne
do sacrum i będące pod wpływem złych mocy i śmierci.
Gdy rodzice młodych nie żyli, błogosławieństwa udzielali goście
weselni. Wcześniej młodzi odwiedzali groby rodziców na cmentarzu.
Państwo młodzi, starostowie, drużki i swatowie oraz zaproszeni
goście udawali się do kościoła w zwyczajowo ustalonym porządku.
Do kościoła chodzono lub, jak było dalej, jechano specjalnie przygotowanymi
wozami przybranymi zielenią i wstążkami. Starosta albo marszałek,
drużbowie i pan młody często jechali do kościoła konno. Wszędzie
przestrzegano, by młodzi udawali się do kościoła oddzielnie.
Dzisiaj błogosławieństwo to jedynie symboliczne nawiąznie do dawnych
obrzędów. Rodzice błogosławią Państwa Młodych a orkiestra gra
w tym czasie pieśń "Serdeczna Matko". Ale warto pamiętać
o dawnych zwyczajach i zachęcamy do zaczerpnięcia choć jednego
elementu z wiekowej tradycji błogosławieństwa.
|  |
Jak to na weselu
wyprowadziny
błogosławieństwo
tort
oczepiny
To i owo
zabawy
list
do p.młodego
inne
Polecamy
Twoja reklama
Linki
tematyczne
inne
|